“Ludzie zeeejdźcie z drogi bo listooonosz jedzie…”
Jakiś czas temu (no nie będę oszukiwał, że w zeszłym tygodniu) do naszego P.O.-boksu numer 11069 w urzędzie pocztowym w Chingoli przyszło awizo, że jest paczka. Z Czech, do mojego kolegi wolontariusza Jířiego, od jego mamy. Rzecz w tym, że Jíři jest z powrotem w Czechach już od końca lutego, i nawet nie zamawiał na krótko przed swoim wyjazdem żadnych przesyłek (takowe ewentualnie mogłyby przyjść z opóźnieniem).
Czytaj więcej »
Pierwszy nowy wpis miał być o czymś wesołym i ciekawym, ale niestety nie będzie. Wprawdzie ostatnie zambijskie historie były dla mnie bardzo wesołe i bardzo ciekawe, ale jeszcze muszą się poukładać w głowie i w sercu. Natomiast wczoraj – tak jak chyba nas wszystkich – zajęły mnie inne smutne wieści.
Czytaj więcej »
“Twój blog wstał, ale chyba jest pusty!”
Halo! Do wszystkich wyglądających tu informacji ode mnie – blog wraca do życia po dłuższym czasie technicznej nieaktywności (która była nieeleganckim pretekstem do zaprzestania opisywania co się dzieje w Chingoli i okolicach). Na początek znajdziecie odtworzone wszystkie stare wpisy – wskrzeszenie ich spowodowało, że zacząłem wierzyć w ignorowane wcześniej przeze mnie zjawisko cloud computing, a przy okazji dało do myślenia, jak trudno byłoby zupełnie zatrzeć swój ślad w Internecie (o ile to w ogóle jest możliwe…) Dalej postaram się w miarę na bieżąco zamieszczać kolejne wpisy, zarówno te dotyczące wydarzeń najnowszych, jak i tych, które już się zdążyły zdarzyć w ciągu ostatniego półrocza.
Pozdrawiam i miłego czytania!
wczel
(Wpis z 4 października 2009)
“I bless the rains down in Africa” *
No i miałem dobre przeczucie. Ledwo napisałem, że może zacząć padać – zaczęło.
Czytaj więcej »
(Wpis z 4 października 2009)
“Hej stary, spójrz! Tam czarna chmura rośnie w dali” *
Kiedy nie ma lepszego tematu, zawsze można rozmawiać o pogodzie
Czytaj więcej »
(Wpis z 24 września 2009)
“I ciągle czegoś szukam, i ciągle czegoś mi brak” *
W odróżnieniu od dotychczasowych wieści z frontu, tym razem przyszła pora na całkowitą i bezwstydną prywatę.
Czytaj więcej »
(Wpis z 19 września 2009)
“Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój!” *
Hmm… Wiem że powinno być o tych wszystkich ważnych rzeczach, które działy się od początku września…
Czytaj więcej »
(Wpis z 29 sierpnia 2009)
“I find your lack of faith disturbing” *
Opowiem Wam o pewnej szczególnej parze, z którą mam tu do czynienia od samego początku mojego pobytu. On – skomplikowany, z uporem próbujący przekazać światu wszystko to, co sam usłyszy, a przy tym bujający w obłokach, bardzo górnolotny (dosłownie). Ona – kapryśna, niedbała, bardzo przyziemna, ale jakby stworzona tylko dla niego. Skazani na siebie, choć na stałe od siebie oddaleni.
Czytaj więcej »
(Wpis z 25 sierpnia 2009)
… już od tygodnia (a nawet trochę dłużej). Ciężko mi wciąż uwierzyć, że spędziłem tu już tyle czasu, a w samej Zambii jestem od dwóch tygodni bez mała. W całej rozciągłości zgadzam się z Wielkim Szo, że w Afryce czas może i płynie inaczej – ale na pewno nie wolniej.
Czytaj więcej »
(Wpis z 11 sierpnia 2009)
“Polska – Afryka, Afryka – Polska!!!” *
Będzie bardzo krótko i treściwie, bo łączonko internetowe działa tu słabo, a ja padam na twarz ze zmęczenia (z zachwytu też) – dolecieliśmy! Jesteśmy JUŻ TU!!
Czytaj więcej »