
Powiew zmian
Znowu pada!
Cześć.
Tak się zbieram i zbieram do popełnienia kolejnego wpisu jak przysłowiowa sójka za morze. Chciałem już coś napisać o zambijskiej “stolycy”, czyli Lusace, którą ostatnio po raz kolejny odwiedziłem, zbierając nowe doświadczenia. Ale może o Lusace będzie następnym razem. Tymczasem – tak jak w zeszłym roku – impulsu do nowego wpisu dostarczyła sama pogoda, przesyłam więc wiadomość meteorologiczną.
Česka pačka
“Ludzie zeeejdźcie z drogi bo listooonosz jedzie…”
Jakiś czas temu (no nie będę oszukiwał, że w zeszłym tygodniu) do naszego P.O.-boksu numer 11069 w urzędzie pocztowym w Chingoli przyszło awizo, że jest paczka. Z Czech, do mojego kolegi wolontariusza Jířiego, od jego mamy. Rzecz w tym, że Jíři jest z powrotem w Czechach już od końca lutego, i nawet nie zamawiał na krótko przed swoim wyjazdem żadnych przesyłek (takowe ewentualnie mogłyby przyjść z opóźnieniem).
A tam, w Polsce…
Pierwszy nowy wpis miał być o czymś wesołym i ciekawym, ale niestety nie będzie. Wprawdzie ostatnie zambijskie historie były dla mnie bardzo wesołe i bardzo ciekawe, ale jeszcze muszą się poukładać w głowie i w sercu. Natomiast wczoraj – tak jak chyba nas wszystkich – zajęły mnie inne smutne wieści.
Jak feniks z popiołów
“Twój blog wstał, ale chyba jest pusty!”
Halo! Do wszystkich wyglądających tu informacji ode mnie – blog wraca do życia po dłuższym czasie technicznej nieaktywności (która była nieeleganckim pretekstem do zaprzestania opisywania co się dzieje w Chingoli i okolicach). Na początek znajdziecie odtworzone wszystkie stare wpisy – wskrzeszenie ich spowodowało, że zacząłem wierzyć w ignorowane wcześniej przeze mnie zjawisko cloud computing, a przy okazji dało do myślenia, jak trudno byłoby zupełnie zatrzeć swój ślad w Internecie (o ile to w ogóle jest możliwe…) Dalej postaram się w miarę na bieżąco zamieszczać kolejne wpisy, zarówno te dotyczące wydarzeń najnowszych, jak i tych, które już się zdążyły zdarzyć w ciągu ostatniego półrocza.
Pozdrawiam i miłego czytania!
wczel
W szeleszczu deszczu 2
(Wpis z 4 października 2009)
“I bless the rains down in Africa” *
No i miałem dobre przeczucie. Ledwo napisałem, że może zacząć padać – zaczęło.















